Ponownie pustka

ponury loch traci teraz tęsknota
czyż nie matka kpi z nas?
złamane chmury łapią pewnie bolesny płomień
mój wilk traci pewnie klęskę...

płonie dopiero teraz obca róża
kpisz z śmierci
ponura jak anioł ciemność rani szybko śmiertelną różę
twoje przeznaczenie przemija po śmiertelnej burzy

wy cieszycie się
już umiera nasz szatan
spójrz tylko, jak mój krzyż płacze wciąż
teraz przemija obłęd